© Agata | Butterphil | The dreamland sessions | Carllton
Okłada przygotowana na kolejne wyzwanie. Teraz widzę, że jako rzeczywista okłada płyty, ta grafika by się raczej nie sprawdziła. Ale będę mądrzejsza na przyszłość.

12 komentarzy:

  1. Mi się podoba zamysł tej okładki, zwłaszcza to, że postawiłaś na B&W, bo to wydaje mi się najbardziej pasować do tej wokalistki. Podobają mi się te okręgi i osobiście zrobiłabym z nich główny element dekoracyjny, wewnątrz mogłaby być jakoś fajnie umieszczona twarz Lany i było całkiem okej. W jej przypadku chyba nie wychodzi przekombinowanie, bo ma raczej spokojną muzykę i sama jest trochę "rozlazła", że się tak brzydko wyrażę. W ogóle muszę przyznać, że dzięki tobie trafiłam na to wyzwanie i od razu wykombinowałam coś swojego :D

    Stocado from paix-graphic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Charakter okładki bynajmniej nie odbiega od typu muzyki. Moim zdaniem całkiem dobrze udało mi się ją odwzorować. Pisząc, że nie nadaje się na prawdziwą okładkę miałam na myśli w pierwszej kolejności, że powinnam bardziej podkreślić postać Lany (czy tak jak ty proponujesz – umieścić jej twarz pośrodku tego koła i w większym rozmiarze), po drugie bardziej powinnam podkreślić tytuł i autora albumu. Wydaje mi się, że tekst niknie na tle tej grafiki i to właściwie jest główną wadą moim zdaniem.

      Miło, że też wzięłaś udział w wyzwaniu. Widziałam już twoją pracę i jest oczywiście bezbłędna.

      Usuń
    2. Oczywiście, że tak, zgadzam się z tobą i również mniej więcej o to mi chodziło, może tylko nie wyraziłam się zbyt dokładnie, bo starałam skupić się na jakimś ogólnym zarysie całości. Akurat napisy można by uratować samą zmianą koloru czcionki lub jej kroju, tak mi się wydaję, gdy patrzę na twoją okładkę, ale wiesz, że w praniu różnie by to mogło wyjść.

      Fakt, wzięłam i narobiłam przy tym zamieszania, jestem dziś niezwykle roztrzepanym człowiekiem. Bardzo mi miło, że spodobał ci się mój projekt chociaż też mam kilka zastrzeżeń i parę rzeczy bym zmieniła, ale jak to zwykle w życiu wychodzi - pomysły na poprawki często nadchodzą wraz z kliknięciem "wyślij" :D

      Usuń
    3. Być może krój czcionki coś by zmienił, bo kolor raczej nie (zmieniałam go kilkukrotnie). Z drugiej strony testowałam też klika fontów. Nie zawsze uda się trafić na ten właściwy, nawet za dziesiątym podejściem.

      Oczywiście masz rację, że pomysły na poprawki pojawiają się już po wysłaniu. Dlatego lubię, gdy grafika (szablon, wiersz czy cokolwiek, co zrobiłam) trochę sobie poleży, ponieważ po odpocznieniu od danego projektu łatwiej wyłapać jakieś wady/usterki + wpaść na jakiś nowy, świeży pomysł.

      Usuń
    4. Trzeba byłoby pokombinować z tą czcionką, ale tak jak mówisz, czasem i to nie zdaje egzaminu, zwłaszcza, że obecnie mamy dostęp do tak wielu materiałów, które minimalnie się od siebie różnią, wtedy bardzo ciężko się zdecydować.

      No widzisz, a ze mnie jest taki stwór co to by chciał wszystko od razu, już i byle bez zbędnego poślizgu. Gdy coś mi nie wychodzi, będę się wściekać, kombinować i przerabiać jedną wersję tyle razy, aż w końcu coś mnie usatysfakcjonuje, a jeżeli nie - zaczynam od nowa. Mimo to po wysłaniu i tak wpadam na kolejny "wspaniały" pomysł i znów jestem zła. Cóż, chyba nie pozostaje mi nic innego jak się z tym pogodzić raz na zawsze :D

      Usuń
    5. Każdy ma swój styl. A odkładanie 'na półkę' też nie zawsze jest dobre, bo czasami zmieniam jakąś pracę tyle razy i ponownie odkładam, ze mnie samą zaczyna to frustrować. Także czasami sama zmuszam się do przedwczesnego oddania, bo obawiam się, że kolejne 'zmiany' zamiast pomóc, pogorszą to, co już mam. Wiadomo, że co za dużo, to nie zdrowo. :)

      A to zmienianie aż do uzyskania satysfakcjonującego efektu znam aż za dobrze. :)

      Usuń
    6. Niektórzy nazwą to "perfekcjonizmem", ale czasem to bardziej pasuje do destrukcji niż do czegokolwiek innego, dlatego wyznaję nadal swoją małą filozofię "im szybciej, tym lepiej", bo dopuścić mnie do dłubania nad czymś przez kilka tygodni, może okazać się zgubnym pomysłem.

      High five, mamy pierwszą rzecz, która nas łączy :D

      Usuń
    7. Czasami perfekcjonizm to przekleństwo,a le skłamałabym, gdybym stwierdziła, że nie lubię 'dłubania' w jednej rzeczy godzinami (najczęściej są to u mnie szablony). Jednak trzeba wiedzieć, kiedy należy powiedzieć sobie: stop, kończę. A to jest najtrudniejsze.

      Usuń
    8. Dokładnie wiem o czym mówisz. W ogóle nie wiem jak Hellen dała radę ze mną wytrzymać, bo co nie podesłałam jej jednej wersji, np. wyglądu postów, zaraz leciał kolejny załącznik, kolejny i kolejny, a ona biedna musiała znosić moje ciągłe poprawki i gadanie typu: "Nie, tutaj jest przesunięte o 10 px za dużo!". Gdy teraz o tym pomyślę, to wszystko wydaje się być małostkowe i niepotrzebne, ale w tamtym momencie traktowałam to jak sprawę życia i śmierci.

      Usuń
    9. Tak to już jest, jak się człowiek w coś zaangażuje. Wówczas chce zrobić coś idealnego, tak jak sobie to wyobraził. A potem się dziwi, jak wielką wagę do tego przykładał. :)

      Usuń
    10. Ale za to efekt końcowy jak cieszy! I to jest chyba najprzyjemniejsze w tym wszystkim, cieszyć się ze swojej pracy i postępów, jakie ona przyniosła :)

      Usuń

© 2016 Agata. All rights reserved. jQery scroller.